Czerń, biel, błękit i małe wzorki.

wpis w: DIY, ilustracja, rzeczówki, szkic, szycie, UBRANIA | 14

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś napaćkałam i nabazgroliłam. W czerni, bieli i niebieskości czuję się najlepiej. Dlatego dziś to wszystko na raz. Mniej słów, więcej szkicowania. Tak dla odetchnięcia. Dla zbalansowania większej pustki w porannych tramwajach do pracy, który już najwyższy czas zamienić na rower. Dla lekkich, letnich biegów. Trochę porobionych min i wygibasów. Znów trochę prostych podziałów, geometrii, blokowych plam kolorów.

Koszulka uszyta po części z pamiątek japońskich. Biała bawełna w czarne, małe wzoreczki to następna zdobycz z dzielnicy Nippori.

14 Responses

  1. Katarzyna Mazurek

    Czad! Ty to masz nosa do łączenia fajnych tkanin, wzorów i kolorów. No i doskonale zachowujesz przy tym proporcje. Jest tak jak być powinno! Kolejna bluzka, którą biorę i czmycham prędziutko 😉

  2. Iwona Dohrmann

    Dołączam się do zdania Kasi, że doskonale zachowujesz proporcje – uważam połączenie dzisiejszych tkanin za niełatwe, ale Ty wybroniłaś się z tego na medal i ta bluzka jest tak bardzo "Twoja" 🙂

  3. Rzeczówki

    Ach! Dzięki:) Rzeczywiście nie było łatwo bo na początku myślałam, że przesadzę i będzie tego za dużo, ale… chyba się udała 🙂 Na razie to chyba moja najulubieńsza kolorystycznie bluzka:)

  4. A W-A

    Rewelacja! I połączenie kolorystyczne i sposób podania. I bluzka nawet konstrukcję ma 😛 (to tak a propos krawcowych zazdrośnic z Burdy 🙂

  5. Rzeczówki

    Haha:) Pewnie, nawet coś tam z tej konstrukcji jest:) Zresztą, zainspirowana przez "zazdrośnice" szykuję posta o szyciu z dwóch kawałków, a i nawet podparte lekturą:)

Zostaw Komentarz