Zielone Tokio.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W środku tokijskiej, miejskiej dżungli, nie trudno znaleźć zakątki pełne soczystej zieleni.
Obok wysokich, szklanych drzew, łatwo trafić na kawałki natury. Na początku trudno uwierzyć w ciszę, która panowała w tych czarodziejskich parkach i zakątkach. Kontrastowała z zatłoczonymi ulicami, centrami handlowymi
i kawiarenkami. Wśród zgiełku codzienności, odnalezienie chwili na przepyszne bento wydaje się niesamowite.
Tę niesamowitość celebrowaliśmy. Bardzo często kupowaliśmy przekąski, lunch, odnajdowaliśmy czarodziejskie miejsca i wdychaliśmy. Odpoczywaliśmy w zieleni. Spotykaliśmy kaczki z rodzinami, kruki polujące na jedzenie, żółwie, a przede wszystkim koi, które za każdym razem zachwycały swoimi kolorami. Różnej wielkości oczka wodne, jeziorka, równo przystrzyżona trawa, kwitnąca wisteria. Poukrywane świątynie, posągi Buddy, fontanny. Te wszystkie miejsca stały się dla mnie małymi oddechami. Nie trudno odpocząć tam w zieleni.

Poza tym ukochałam sobie małe ogródki przed domami – kaktusy, duże kwiaty, pnącza, wielkie doniczki z liliami wodnymi. Cząstki natury, zieleń połączona z kolorami kwitnących kwiatów. To wszystko przed wejściem do swojego miejsca, czyż to nie wspaniałe?

4 Odpowiedzi

  1. Widać, że czerpałaś z tych miejsc tyle ile dałaś radę 🙂

  2. W sumie to czepiałam się wszystkiego:) Niespokojne miejsca także będą:)

  3. Nie spodziewałam się, że w takim tętniącym życiem mieście może być tyle oaz spokoju 🙂 Podobają mi się te zielone wejścia, o których piszesz. Wyglądają niesamowicie! Niestety mam wrażenie, że u nas by to nie przetrwało i bardzo mi tego szkoda.. Byłaby to świetna alternatywa dla tych, którzy nie mają nawet nimi kawałka "swojej" zieleni..

  4. Dopiero zabrałam się za przeglądanie zaległych postów. Ile dobroci! Kiedyś zawitam do Tokio, na bank 😉

Zostaw Komentarz