Mazy.

wpis w: UBRANIA | 12

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dopiero niedawno przekonałam się do sukienek, choć pierwszym uszytym ciuchem była właśnie sukienka. Przyznam, dużo czasu zajęło mi zaprzyjaźnienie się z tą częścią garderoby. Szafą, w dużej mierze, rządzą rozpychające się, czarne spodnie i duża ilość koszulek. W sklepach, zazwyczaj nie ma ideałów, nawet jeśli na poszukiwania mamy nieograniczony czas. W moim przypadku zawsze pojawiało się także jakieś „ale”. To chyba całkiem normalne w tej całej kobiecości. Zawsze znajdzie się coś za długiego, za wysokiego, za krzywego, za kręconego, za blond, za czarnego. Po prostu za. Prostujemy włosy, bo za skręcone, kręcimy, bo za proste. Zawsze się dziwę, ale wychodzę z założenia, że najbardziej mamy podobać się sobie, zatem róbmy tak, by najlepiej było właśnie nam. Następna sprawa to to, że nasze wewnętrzne mazy i skręty warto pokazywać. Wystawmy nasze wariactwa, spokojności, krzywości i prostości, loki, proste i łyse głowy. Może być delikatnie i pastelowo, bo nam wygodnie, może być żółto albo różowo bo uwielbiamy banany i maliny. Każdy dzień pozwala na inne szaleństwa. Zatem jest – kolejna sukienka, maźnięta, na dodatek nie ostatnia.

Me uwielbienie zostało skradzione przez czernie i biele. Znów. Podobno często przyjaźnią się z kolorowymi dodatkami i niebieskimi, miłymi w dotyku kieszeniami.
Tym razem podstawą fatałaszkową był wykrój burdowy (9/2014 – 101). Zmieniłam dekolt, rękawy oraz długości.

12 Odpowiedzi

  1. Powinnam chyba ctrl+ v komentarz pod poprzednim postem bo ta sukienka tak samo fajna jak bluzka! Bielą i czernią mnie zawsze kupujesz, pomysł z bocznymi cięciami świetny a te grafiki fantastyczne.Czekam zatem na kolejną kieckę… nie za… 🙂

  2. U mnie też sukienki wracają do łask 😉 Mazy wydają się maźnięte w sam raz, czarno-białości to też po mojemu, a te kieszenie to taki dodatkowy smaczek 🙂 No i długość zupełnie jak dla mnie! Podoba mi się w całej rozciągłości.

  3. Coś mogłoby być dla Ciebie za czarne?! Nie wierzę!!! 🙂 Sukieneczko, powiedz przecie, jaki kolor dziś w pakiecie? Ale zaskoczyłaś z tą sukienką. I bardzo dobrze, bo w kiecce wyglądasz czadowo! Czekam na więcej, bom głodna wrażeń 🙂

  4. hahah, ale się uśmiałam.. rzeczywiście zastanawiam się i zastanawiam… chyba nie ma nic za czarnego ! 🙂 I te rymy! Jesteś najlepsza:)

  5. Dziękuję! Zakochałam się w kieszeniach i chętnie dodawałabym je do wszystkiego 🙂 Sukienki mogą być super! 🙂

  6. Ha, biel i czerń – kupiona! Jesteśmy łatwe do kupienia kolorystycznie 🙂 Kiecki już się wymyślają, muszę jakoś przeorganizować szafę 🙂

  7. Oj mogą, mogą! 🙂

  8. A wiesz, że mam podobnie i w ogóle nie chodzę w sukienkach? Niby ze trzy uszyłam, ale to od wielkiego dzwonu, nie na co dzień. Zawsze z nutką zazdrości patrzę na te Twoje ostre, graficzne projekty w prostej formie, bo przyciągają oko, ale na kimś – mnie nie jest za dobrze w takich stylizacjach.
    Ciekawa jestem, czy to dzianina czy tkanina?

  9. A ja właśnie odkrywam sukienki, mają chyba nawet szanse wyprzeć moje ukochane spódnice maxi… Twoja maźnięta sukienka czadowa, tkanina super, sama chętnie bym taką założyła 🙂

  10. A widzisz, naszyjemy tych cudów i potem nie wiadomo ile z nich się sprawdza. Choć po czasie patrze, że te uszyte osobiście nosze częściej.

    Czarne wstawki to dresówka, reszta tkanina.

    Musze nie zapominać o takich rzeczach, chyba warto wpisywać z czego uszyte są rzeczy 🙂

  11. Dzięki!
    Ja właśnie myślę o spódnicy maxi, to by dopiero było szaleństwo (oczywiście w mojej głowie mam jakieś dziwne przeświadczenie, że takowe to szaleństwo) 🙂

  12. Osobiście nie noszę sukienek. Nie mam, nie lubię… Taka juz jestem… Ale Twoja jest świetna! hmm… Może bym uszyła i również się przekomam…?

Zostaw Komentarz