Street fashion – Tokyo.

Japończycy nie boją się ubierać. Podobały mi się szalone warstwy tkanin, różnorakość wzorów i tekstur. Szalone buty, kurtki, dodatki. Zamiast torebek – plecak, zamiast czapki – kapelusz. Każdy wygląda tam inaczej. Nie zobaczymy na ulicach, ciągle powtarzających się czarnych kurtek, gdy chłodniej, takich samych jeansów z sieciówek, identycznych butów. Może to kwestia tego, że wielu Japończyków wybiera zakupy w second handach, w których niezaprzeczalnie można się zakochać. Najczęściej wyglądają jak normalne sklepy. Ubrania są wyprasowane, czyste, bez przykrego zapachu czyścicieli bakterii. Czasami posegregowane są kolorami, czasami rodzajem odzieży. Trafiliśmy także do second handu, w którym ubrania były podzielone cenowo. Każdy ciuszek miał metkę z owocem lub warzywem (bakłażan, marchewka), które oznaczało daną cenę. Przykładowo – metka z marchewką = 300en (ok. 10 zł). Istnieją także sklepy tylko z odzieżą amerykańską, gdzie królują hawajskie koszule, sukienki w kwiaty, second handy z sukienkami z lat 50tych, 60tych, gotyckimi rękawiczkami czy przypinkami. Wiele sklepów specjalizuje się w butach, to może wyjaśnić noszenie za dużych butów przez Japończyków – kiedy zakochują się w jakimś obuwiu, po prostu je kupują, nie patrząc na dobry rozmiar. Oczywiście znajdziemy także second handy z wyselekcjonowanymi ubraniami od Chanel, Issey Miyake, Comme des Gracons, jednak w takich przypadkach najczęściej możemy liczyć się z wyższą ceną, jednak nie zawsze. W przypadku takich zakupów zawsze liczy się sprawne oko. Nie dziwię się zatem, że codziennie widzieliśmy setki ludzi z zakupami ubraniowymi. Po prostu jest w czym wybierać, a kiedy się znudzi, jest też gdzie ciuszek oddać, bądź sprzedać – także do second handu. Przykłady niepowtarzalnych i oryginalnych strojów można tam spotkać na każdym kroku. Oczywiście łącznie z kolorowymi skarpetkami, na które uwielbiałam patrzeć.

W końcowej części wpisu umieściłam kilka japońskich magazynów z wykrojami. Zakupiłam te, które najbardziej odzwierciedlają prostotę japońskich ubrań. O tych ciekawostkach i analizie wykrojów już niedługo. Zdradzę jednak mały sekret – wiele wykrojów wskazuje na to, że nie musisz być bardzo doświadczoną krawcową, żeby uszyć ciekawą koszulkę czy spodnie. Czasami potrzeba jedynie dwóch kawałków materiałów.

Aaa, popcornowa sukienka ze zdjęcia niestety nie była do kupienia – to część wystawy, a przyznam szczerze… chętnie bym się w taką ubrała. Jedzenie i fatałaszki, to chyba wspaniały duet.

6 Odpowiedzi

  1. Pięknie! Każdy tak różnie ubrany. Tak jakby przekazywali przez swoje ubranie kim są. To jest bardzo piękne. Zwłaszcza w porównaniu z Polską, gdzie na ulicach widać ludzi ubranych w bardzo podobnym schemacie, w bardzo podobne ubrania. Można to postrzegać jako próbę wyróżnienia się? A w Polsce jako chęć bycia niewidocznym, częścią społeczeństwa, bo kto inny ten dziwny, jakiś obcy, że szpanuje( tak kilka razy słyszałam, ktoś się inaczej ubrał to szpanuje)?

    Chyba za daleko zabrnęłam. Twój wpis powoduje we mnie chęć porównywania tego jak jest tam, w Japoni, i tu, w Polsce i z czego to wynika. Jest to dla mnie szalenie interesujące.

    Odbiegnę od tematu – to co zauważyłam ostatnio, że marki, które sprzedają np buty w Polsce kopiują identycznie fasony. Po części, oczywiście byłam tego wcześniej świadoma, ale nie zdawałam sobie sprawy, że kilka firm może wyprodukować takie same buty. Jak to się w ogóle ma do DNA marki, każdą firmę czy to obuwniczą, czy to odzieżową powinien odróżniać jakieś coś tylko ich, coś unikalnego, co przekazują w swoich wytworach.

  2. Sukienka wymiata. Ale jak widać czapka z pandą to obowiązek. Niesamowite jest to jakie ludzie tam mają poczucie indywidualnego stylu i nikt nie patrzy na drugiego człowieka bykiem bo ma inne buty czy bluzkę.
    Fenomenalne tam mają second handy. Szkoda ze Polska jest daleko w tyle jeśli chodzi i o sklepy i o ludzi. Chociaż małymi krokami indywidualne duszę artystyczne -jak Ty zmieniają polskie ulice.

  3. co za zdjęcia! sukienka popcornowa oczywiście wymiata. jest bardzo seksowna :D. Ogólnie jestem pod mega wrażeniem ich stylu ulicznego. Widać, że nie boją się tam zaszaleć. Co do lumpeksów…. jak dla mnie raj! 😀 według mnie właśnie osoby ubierające się w lumpeksie mają najlepszy styl. To są zazwyczaj osoby, które nie patrzą na trendy i marki tylko kierują się swoim indywidualnym stylem. Normalnie brawo dla Tokijczyków 🙂

  4. Na co dzień są raczej zamkniętymi ludźmi, nie mówią o swoich problemach, swoim zdaniu na jakiś temat głośno. Może przez tak cudnie dobrane ubrania możemy ich poznać troszkę lepiej. Wnętrze szalone, zewnętrze tajemnicze, kolorowe? Nigdy nic nie wiadomo! Na pewno wszędzie jest coś takiego jak wyróżnienie się, jest ich tak dużo… zatem trudno zwrócić na siebie uwagę 🙂

    Co do butów! Dobre spostrzeżenie! To dla mnie najtrudniejsze zakupy i nigdy nie mogę znaleźć czegoś ciekawego. Co roku wychodzą bardzo podobne modele. W sumie to nie tylko odnosi się do butów, do ciuchów jak najbardziej też. W Japonii było tak dużo pięknych modeli, że nie wiedziałam na które patrzeć 🙂

  5. Wszystko z pandą to obowiązek! Widziałam nawet hm… materiałowy pojemnik do papieru toaletowego w kształcie pandy <3
    Zauważyłam, że w Polsce second handy staja się coraz droższe, nie zmieniając asortymentu na lepszy. Kilka lat temu potrafiłam wyjść z wielka torbą kupionych ciuchów, dobrych, nieuszkodzonych, za jakieś 30 zł. Teraz mogę za taką ceną kupić jedna koszulę. Nie wiem dokąd zmierza ten kierunek:)

  6. Próbowałam polować na "co lepsze kąski", choć nie zawsze udało się zrobić zdjęcie cudnie ubranej osoby, a było ich co niemiara! 🙂 Zdecydowane brawo! 🙂 Chciałabym codziennie widzieć więcej takiego luzu w tramwaju czy na ulicy.

Zostaw Komentarz