Linoryt i kwiatowe cuda.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Linorytowe cuda przyszły do mnie znienacka.
Dłuta czekały dość długo, farba schowana w pudełku, linoleum zwinięte w rulon. Wszystko na potem. Witałam się z nimi na początku studiów, pożegnałam na końcu. Pewnego dnia po prostu przyszła nieodparta ochota na połączenie linorytu z tkaniną.

hops hops.

Leciały wiórki, były zacięcia i przecięcia. Na początek postawiłam na kwiaty i liście. Przyznam. Ostatnio podkochuję się w przeogromnych liściach monstery. Z pozostałymi kwiatami romansuje od dawna. Zaraziłam troszkę pana P., który podłubał w linoleum muzycznie. Pierwsze odbitki zostały zrobione na papierze. Ręcznie, bez prasy. Gdy nic nie trzeba było poprawiać w matrycy, przymierzyłam się do kwadratowego, bawełnianego kawałka materiału. Z każdym odbiciem wzór nabierał innego charakteru. Kolejny kawałek ma swój odcień czerni, swoje światło, cień i draśnięcia bieli. Każdy ma swój humory, trochę zadziorności i delikatności. Tak powstały materiał-przyjaciel zostanie zgrabnie zszyty i wplątany w salonowe życie. Najprawdopodobniej dostanie żywot poduszki. Na pewno przedstawię ją publiczności. Na linorytowe spotkanie drugie zaproszę trochę ubrań.

20 Responses

  1. Szwaczka.PL

    Rewelacja. Świetnie tu u Ciebie,bardzo oryginalnie, wyjątkowo i pięknie. Zdolne rączki, mądra głowa i praca gotowa. Dołączam na zawsze do grona wielbicielek Twojego talentu.

  2. Iwona Dohrmann

    Jakoś mgliście przypominam sobie tą technikę z ZPT w podstawówce… 😉 Muszę przyznać, że pięknie Wam to wyszło! – zarówno obrazki na ścianie, jak i stemple na materiale fantastyczne! 🙂 Chciaż przyznam szczerze, że mi nie chciałoby się dłubać ;-)))

  3. t h i n k i n g g r a p h i c

    Śliczne, zwłaszcza monstery mi się podobają 🙂 hoduję je w domu i bardzo lubię te kształty. Muzyczne oczywiście też ekstra 🙂 nie ma jak unikatowa ręczna praca, wyjątkowe odbitki. Przypomniałaś mi, że swoje dłutka trzymam na biurku zaraz obok kompa, ale od lat robią za dekorację 😉

  4. Proste Szycie

    Świetna rzecz! O "pieczątkowaniu" tkaniny myślę od jakiegoś czasu, niedługo się zbiorę chociaż wiem, że nic tak pięknego jak u Ciebie raczej nie powstanie:-)

  5. Rzeczówki

    Zakochałam się w nich. W monsterach.
    A dłuta… no musisz wykorzystać – nie tylko dobrze wyglądają:) Choć jak napisałaś to od razu pomyślałam, że kurcze nieźle by wyglądały na biurku 🙂

  6. izuss1

    Aaaaaa! Linoryt!
    Kochałam w liceum! Dzięki, tej, za kolejną wkrętkę… Teraz to już w ogóle nie wiem jak mam tę dobę podzielić, żeby na wszystko czasu stykło… 😉
    BTW – monstera moja miłość!

  7. Rzeczówki

    Jak kochałaś w liceum to musisz choć na chwilę powrócić:) krótkie, wspominkiwe chwile:) Doba to zdecydowanie za mało na nasze szyciowe rzeczówkowanie!

Zostaw Komentarz