AKCESORIA AKCESORIA DO DOMU UBRANIA

Moje shibori.

 

 

Japonia inspiruje. Spokojem, kulturą, językiem, zielenią, przezroczystością, skrytością, ciągłym nieodkryciem. Ostatnio jeszcze bardziej zauroczyła mnie technikami farbowania tkanin, przeszywania, cerowania, zmieniana, odnawiania. Kulturą materiałów. Na początku postanowiłam spróbować swoich sił w shibori. Po japońsku, słowo to, oznacza barwienie tkanin, poprzez które otrzymujemy różnorodne, ciekawe wzory.

Pewnie każdy z nas próbował kiedyś farbować t-shirty, by zostać czołowym hipisem z koszulką pełną kolorów, pisał wybielaczem magiczne hasła czy po prostu robił plamy. By trochę przypomnieć sobie takie próby, na początku pozwoliłam sobie na niekontrolowane szaleństwo. Wyszło super. Dwa wzory, te na największych kawałkach materiału, kryją w sobie wiele skojarzeń, każdy widzi w nich co innego… i to właśnie jest najlepsze. Następne próby były spokojniejsze i bardziej geometryczne. Postanowiłam wykorzystać technikę itajime. Materiał, po wcześniejszym złożeniu na kilka warstw, wkłada się pomiędzy drewniane deseczki, które definiują nam wzór. Tak powstałą “kanapkę” spinamy klamerkami i farbujemy. W całym procesie najciekawsze jest odkrywanie nowego wzoru, nigdy nie powtarzalnego, jedynego. Powrót do farbowania to jest to, a to dopiero początek, bo technik shibori jest o wiele więcej.

25 Comments Add New Comment

  1. I nie zdążyłam zrobić swojego 🙁 no nic i tak spróbuję 🙂
    Rewelacyjnie Tobie wyszło, uwielbiam farbowanie, jest przy tym masa zabawy a i efekty zaskakujące. Tylko uważaj bo to uzależnia 🙂
    Bluzeczka super wygląda 🙂

  2. O rety, ale fajne! 😀 Niby wiedziałam, że można farbować też "geometrycznie" ale jakoś głębiej się nad tym nigdy nie zastanawiałam… Ani jak, ani po co 😉 Niemniej jednak, efekt jest super!

  3. To materiały po pierwszej próbie, zatem nie jest tak trudno! Chyba, że potem zaczynają się schody 🙂 Bluzkę farbowałam po uszyciu, bo nie podobała mi się uszyta biała. Zatem w przypływie szaleństwa farbowania zawiązałam i wrzuciłam do garnka:)

  4. Efekt jest rewelacyjny! Na farbowanie miałam fazę w czasach liceum i pamiętam jak do tego celu użyłam najlepszego garnka mamy….bo był idealnie duży 🙂

  5. To chyba jestem jedyną, którą etap farbowania ominął ;-). Twoje farbowane szmatki wyglądają niesamowicie i rzeczywiście przywodzą na myśl milion skojarzeń – od takich zupełnie zwyczajnych po całkiem odjechane. Podoba mi się to!

  6. Genialne 🙂
    Miałem okazje podpatrywać podobne cudeńka na żywo, nie tylko z materiałami ale też z pałeczkami 🙂

    Pięknie Ci to wyszło 🙂 fajny pomysł na stworzenie swoich chust do pakowania prezentów. 🙂

  7. Niestety nie indygo, próbuje znaleźć teraz jakieś w sensownej cenie. Użyłam normalnego barwnika bez gotowania o kolorze granatu i niebieskiego. Po kilku praniach kolor na razie ten sam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *