UBRANIA

LEN I BAWEŁNA

Poranki we Wrocławiu zaczynają pachnieć jesienią. Czuć lekki chłód w powietrzu, który powoli przypomina zapach spadających liści. Do jesieni jeszcze trochę czasu, wiem. Tylko czyżby zaczynał się czas szycia cieplejszych ubrań i powolne znikanie letnich poranków?

Kolory nowej sukienki niestety przypominają mi zimniejsze dni, choć materiały mówią zupełnie coś innego. Na początku kupiłam len. Leżał naprawdę długi czas, czekając na odpowiedni materiał do kompletu. Przyznam się, że wcześniej nie byłam jego wielką fanką. Wszystko wina gniecenia się. Choć nie należę do żelazkowych wyjadaczy to nie lubię wymiętych koszul i spodni. Zmieniłam podejście przez Pana P., który lniane koszule zakłada wraz z pierwszym ciepłym dniem. U niego wszystkie całodniowe zagniecenia usprawiedliwiałam, bo koszule zawsze wyglądały bardzo dobrze. Powoli dojrzałam do wszystkich plusów lnu i wiem, że zagniecenia to po prostu trochę urody, a dla mnie mniej przejmowania się.

Beżowy len z lekkim wzorkiem połączyłam z granatową bawełną przywiezioną z Japonii.
Sam wykrój sukienki to powielona wersja sukienki z muchami. Ten krój tak mi przypasował, że musiałam go wykorzystać raz jeszcze. Z małymi zmianami. Przód opiera się na małym trójkącie, tył zajmuje większą część pleców. Plus kieszenie - obowiązkowo.

Wszystko sfotografowane w ceglanej scenerii przesiąkniętej czerwonymi, przygaszonymi kolorami. Odbicia zabarwiały moje ciało na ciepłą barwę lekkiej czerwoności. Prawie jak te liście, które powoli myślą o zmianie ubarwienia.  

14 Comments Add New Comment

  1. Bardzo mi się podoba taka subtelna wersja Ciebie. Wszystko do siebie pasuje – fryzura, buty, sukienka. Tatuaże też! Wszystko co szyjesz jest w Twoim niepowtarzalnym stylu. Takim Rzeczówkowym! Śmiem twierdzić, że to najlepsza sukienka jaką pokazałaś dotychczas na blogu, a podglądam Cię regularnie!

  2. Ach dziękuję. To bardzo miłe czytać takie pozytywne komentarze. Od razu chce się szyć więcej.
    Buty, jeśli dobrze pamiętam z Pull and Bear, ale kupiłam je jakoś w tamtym roku.

  3. Dziękuję! Takie komentarze to idealny support mojego hobby 🙂 Jeszcze nie jestem przekonana do tej subtelności, ale zaczynam ją lubić. Choć muszę ją mieszać z dniami "dziś na czarno" 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *