KSIĄŻKI

Przeczytane nr 3

Podsumowania książkowe bywają trudne. Zawsze dopada mnie myśl “ach gdyby było więcej czasu…”. Myśl to całkiem bezsensowna, bo czasu nie rozciągnę. Zostaje mi tylko dobre nim zarządzanie. W 2018 r. przeczytałam ponad 30 książek. Czy taka ilość to dużo? Czy wystarczająco? Sama nie wiem, choć patrząc na podział czasu między ilustrowanie, pracę i inne przyjemności, wychodzi całkiem nieźle.

W tym roku królowały reportaże, przeczytałam ich chyba najwięcej z czego bardzo się cieszę, ponieważ odkryłam bardzo dużo nowych, ciekawych pisarzy i miejsc, które wrzuam na listę “do odwiedzenia”. Co z tematyką? Aż dziw bierze, że wygrała Skandynawia i kraje, w których króluje zima. Przeczytałam kilka książek o Norwegii, Szwecji, Spitsbergenie. Oczywiście nie odpuściłam sobie książek o tematyce japońskiej. Jeśli chodzi o autorów, a w sumie bardziej o autorki w tym roku zakochałam się w Rebecce Solnit. Przeczytałam jej trzy książki (czwarta ciągle w toku) i jestem szczerze zauroczona. Wśród tych pozycji jest i moja książka roku, ta najlepsza, do której myślami wciąż wracam – pojawi się na poniższej liście.

Nowy rok przyniesie nową listę. Chciałabym żeby udało mi się przeczytać ok. 50 książek  – to chyba całkiem dobre książkowe postanowienie.

Jak się mają wasze książkowe listy? Pochwalcie się ile udało wam się spałaszować książek i czy ta lista was zadowala.

Japonia

Yukio Mishima 

Złota Pagoda

Tak dużo recenzji tej książki czytałam, że ciężko mi jest napisać coś nowego. To była książka, która długo czekała na liście “do przeczytania”. Po odwiedzeniu warszawskiej księgarni Tajfuny nie było już innego wyjścia tylko przygarnąć ją do siebie.

Tytułowa pagoda to dla bohatera książki udręka, coś dla czego żyje, piękno, walka między dobrem a złem. Jest w niej tyle wątków ile plącze się myśli w szalonej, analizującej życie głowie. Tak sobie myślę, że ilu czytających tyle najważniejszych tematów wyciągniętych z treści.

Można skupić się na podejściu do sztuki, ludzkości, natury, do dręczących myśli, do wysiłku, samotności, do analizowania świata. “Złota pagoda” wydawała mi się na początku bardzo spokojna. Wydawało mi się, że głowa będzie mogła tylko kontemplować, z czasem w tejże głowie zaczęło buzować. Połączenia analizy świata i zachowań bohatera zaczęły mnie czasem drażnić, czasem zaskakiwać. Czy potrzeba destrukcji przerodzi się w ostateczne szaleństwo? Czy piękno rzeczywiście najpiękniejsze jest w momencie destrukcji? Zostawię was z tymi o to pytaniami. Książka warta przeczytania.

One Hundred Poets, One Poem Each. A treasury of Classical Japanese verse

Penguin Classics

Na jednych z ostatnich zajęć z japońskiego padło pytanie kto czyta poezję. Zgłosiłam się tylko ja. Zaczęłam się wtedy zastanawiać czy nie budzi ona zainteresowania czy może przerażają nas wspomnienia z analizami wierszy w szkole.

“One Hundred Poets, One Poem Each” to zbiór japońskich wierszy waka z 1230-40 roku, tych najpopularniejszych na świecie i najbardziej lubianych. To kompilacja, która po raz pierwszy została przetłumaczona na język angielski w 1866 roku.

 

Czego ciekawego możemy się dowiedzieć z tomiku? Możemy odkryć wiele ciekawostek odnośnie japońskiej kultury, poznać zawoalowane sposoby na miłosne wyznania, symbolikę, różnorakie święta i tradycje. Jeśli nie uda się tego wszystkiego odkryć samemu, każdemu wierszowi towarzyszy bardzo rozwinięty komentarz, który pomoże zrozumieć zakamuflowane intencje.

Każdy wiersz możemy przeczytać także po japońsku, ale niestety tylko w rōmaji.

Poezja, biologia

Urszula Zajączkowska

Minimum

Ten zbiór wierszy to małe arcydzieło. Piękne pod względem estetycznym – doskonałe tłoczenia na okładce odwołujące się do budowy roślin, czytelnie złożona książka z doskonale dobranymi ilustracjami.

Urszula Zajączkowska to adiunkt w zakładzie Botaniki Leśnej SGGW w Warszawie. W swoim drugim tomiku łączy świat nauki i poezji, zabawy i poważnych tematów. Pozwolę sobie na początek zacytować autorkę:

„Świadomość, że z każdym oddechem pochłaniamy tlen, który jeszcze niedawno był w liściu, zwykle gmatwa mi jasne i jednoznaczne spojrzenia. Naukowcy bowiem stoją twardo na ziemi. Jeśli nie mogą czegoś zmierzyć, to mówią, że tego nie ma. Mierzę więc rośliny i kroję. Liczę komórki i badam ich wytrzymałość na zgniatanie. A świat roślin nie jest zimnym światem we własnym zimnym świecie, jak mówił Herbert, czy jak wg. Szymborskiej: nie jest też wcale milczący. Wręcz przeciwnie on bez przerwy, bardzo wyraźnie: wyraża się.

Całym swoim ciałem wyraża się. Poznanie języka roślin i translacja na język ludzi przypomina odszyfrowywanie znaków pradawnych symboli pisma. Ale mi ciągle brak ludzkich słów”.

Naukowy język łączy się tutaj z naturą. Przyznam szczerze, że czasem w połowie wiersza musiałam zerknąć na łacińską nazwę i szybko ją wyszukać. Poprzez odwołania do natury autorka nie tylko przedstawia nam biologiczny świat, analizuje społeczeństwo nie rzadko wytykając mu błędy. Bawi się językiem by dać nam prztyczka w nos. Nie jeden wiersz mnie zachwycił, nie jeden doprowadził do śmiechu.

Myślę, że to jeden z najciekawszych tomików wierszy, który miałam o tej pory! Bo cóż jest dla mnie piękniejszego niż połączenie natury i poezji?

Reportaż

Kamil Bułak

Wszystkie dzieci Louisa

Książki o tematyce medycznej to moja mała miłość. “Wszystkie dzieci Louisa” to jedna z tych pozycji, która może zaskakiwać. Kamil Bałuk bada problem dawstwa w Holandii i probuje znaleźć odpowiedzi na pytania, które na początku nie wydają się takie intrygujące.

Czy dzieci, które urodziły się przy pomocy tej metody mogą poznać swojego biologicznego ojca? Czy kliniki, które zapoczątkowały ten proces w Holandii były odpowiednio przygotowane i przestrzegały wszystkich przepisów?

Co się stanie w momencie, kiedy okaże się, że jeden dawca ma ponad 200 dzieci?

Wraz z rozwojem sytuacji poznajemy wiele odpowiedzi na dręczące nas pytania. Autor nie tylko pokazuje nam sytuację dzieci, ale także lekarzy, którzy uczestniczą w różnych precedensach dotyczących dawstwa w Holandii. Bo jak tu wytłumaczyć sytuację, kiedy dziecko rodzi się ciemnoskóre a dawca miał być rasy kaukaskiej ?

Literatura współczesna, powieść

Olga Tokarczuk

Prowadź pług swój przez kości umarłych

Nie często wracam do wcześniej przeczytanych książek, ale gdy nadchodzi zima zawsze przypominam sobie kadry, które narysowała mi głowa przy czytaniu “Prowadź pług swój…”. Tym razem nie mogłam się powstrzymać i musiałam do niej wrócić. Tym razem także się nie zawiodłam. Opowiedziana historia nadal jest świeża, znajduję w niej kawałek siebie i swojego świata.

Ta powieść to analiza życia małego miasteczka w Kotlinie Kłodzkiej, straszna wizja świata, w którym obrażone na nas zwierzęta pragną sprawiedliwości, a zarazem kryminalna zagadka. To analiza małych natręctw, dziwactw i podejścia do świata, które nadal jest aktualne. Na dodatek to świetnie opisane życie kobiety niezrozumianej i wyśmiewanej, walczącej o swoje racje i nade wszystko kochającej zwierzęta.

Inspiracją do powieści Olgi Tokarczuk były wiersze Williama Blake’a. Niech ten kawałek będzie dla was zachętą do przeczytania całej książki.

“(…)
Kto skaleczy małego Strzyżyka,
Miłości Ludzi nigdy nie doczeka.
Kto Wołu rozmyślnie rozjuszy,
Serca Kobiety nigdy nie wzruszy.
Beztroski Chłopiec, gdy muchę zabije,
Przed zawiścią Pająka się nie skryje.
Kto dręczy elfa w Chrabąszcza postaci,
Ten w nieskończonej nocy się zatraci.
Gąsienicy na liściu, gdy widzisz pełzanie,
Matczyne nad sobą wspomnij zatroskanie.
Nie zabijaj Ćmy ani Motyla,
Bo bliska Sądu chwila.
(…) “
Wyrocznie niewinności
William Blake

Feminizm, eseje, polityka

Rebecca Solnit

Call Them by Their True Names : American Crises ( and Essays)

Kiedy siedziałam z koleżanką w warszawskiej kawiarni nie spodziewałam się, że ten moment zapozna nas z lekturą, której daję największą ilość gwiazdek. Do kawiarni wszedł chłopak z książką, na której widniało imię i nazwisko autorki, o które rozmawiałyśmy i nadal rozmawiamy bardzo często. Okazało się, że ma przy sobie najnowszą książkę Rebeki Solnit, która jego zdaniem jest świetna.

Po powrocie do Wrocławia udało mi się kupić ebooka i zabrać do czytania.

Co się okazało? To jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w minionym roku. Call Them by Their True Names: American Crises (and Essays) to zbiór esejów dotyczących języka. Tego jak dobieramy słowa, jak kłamiemy i jak próbujemy przeciągnąć kogoś na swoją stronę.  To eseje o potężnej mocy, która prawdopodobnie doprowadziła Donalda Trumpa do władzy.

 

“Being careful and precise about language is one way to oppose the disintegration of meaning, to encourage the beloved community and the conversations that inculcate hope and vision. Calling things by their true names is the work I have tried to do in the essays here.”

Czytając książki Solnit mój mózg pracuje na okrągło. To nie są lektury, przy których odchodzi się od tematu i myśli o obiedzie. To czas, w którym jestem głodna przemyśleń autorki. Eseje poruszają takie tematy jak ruch #metoo, kampanie prezydenckie Donalda Trumpa i Hillary Clinton, zmianę klimatu i charakteru miast.

Nie chcę zdradzać więcej, jeśli będziecie mięli możliwość przeczytajcie angielską wersję, jeśli nie czytacie po angielski to miejmy nadzieję, że ktoś zabierze się za wydanie tych esejów po polsku.

Rebecca Solnit

The Mother of All Questions. Further Feminisms 

W następnym zbiorze esejów, Solnit kontynuuje edukowanie czytelnika o feminizmie. Pokazuje mu status kobiety we współczesnym świecie, sytuacje które możemy celebrować i te, nad którymi trzeba popracować.

“Men are afraid of women laughing at them; women are afraid of men killing them.”

Autorka przekazuje nam kolejne historie opisujące agresję wobec kobiet, która jest coraz większą przyczyną śmierci – najczęściej z rąk bliskich im osób. Analizuje sytuacje, w których kobiety są coraz bardziej ciche i bezsilne, natomiast mężczyźni pozostają bez emocji. Przypomina, że nie jest to nowa sytuacja, a wypracowana przez lata postrzegania konkretnych roli kobiet i mężczyzn.

Czy któraś z propozycji przypadła wam do gustu? Znaliście już wcześniej takie książkowe propozycje?

Obiecuję, że następny post będzie trochę bardziej okrojony, a może jednak lubicie tyle książkowych propozycji na raz?

Tutaj znajdziecie listę poprzednich wpisów o książkach

 

team member

Hej tu Dagmara!

dzięki, że znalazłaś/znalazłeś czas na odwiedziny na rzeczówkach! Jeśli chcesz być na bierząco odwiedź także Facebooka bądź Instagrama, a ja postaram się umilać Ci czas ładnymi obrazkami i wartościowymi wpisami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *